O trybie Wrażliwego Dziecka i traumie relacyjnej

Jednym z przejawów silnej traumy relacyjnej w dzieciństwie jest obojętność uczuciowa wobec emocjonalnej, dziecięcej części istniejącej w naszych wnętrzach.

To, co wydarza się w relacji Ja – wewnętrzne dziecko odzwierciedla pierwotne zranienia w obszarze więzi, pochodzące z pierwszych relacji przywiązaniowych. Nie wszystkie wczesne zranienia, a być może nawet znikoma ich część, zostanie objęta świadomą pamięcią. Opowieści te głębiej zapisują się w naszych ciałach i ich autonomicznych reakcjach. Ich tropy i ślady dostrzeżemy również w tym, jaką relację zbudowaliśmy z naszą wrażliwą częścią.

Czy umiem słuchać tego, co przychodzi do mnie z głębi mojego wnętrza? Czy umiem i chcę dać temu miejsce oraz czas na wybrzmienie? A może staram się unikać dopuszczania tego głosu do siebie i zagłuszam go zadaniami, używkami, mediami społecznościowymi?

Czy umiem pobyć sam ze sobą w ciszy? W taki sposób, aby jedynym bodźcem, jedynym doświadczeniem było to co, pojawia się w moim wnętrzu?

Czy umiem świadomie przeżywać swój głód, smutek oraz ból fizyczny?

Czy umiem dostroić się do tego, co słyszę, zareagować na to empatycznie? Czy potrafię unikać dokonywania ocen lub niecierpliwienia się?

A może złości mnie to, co czuję, nie lubię kierować uwagi do mojego ciała? Może najchętniej wcale bym nie czuł?

Często w pracy z pacjentami, szczególnie na sesjach doświadczeniowych, podczas pracy z krzesłami i wizualizacją, pojawiają się u nich skrajne odczucia wobec wrażliwej części. Od niechęci, zamrożenia, próby zmiany tematu, zagadywania, przez obojętność, brak odczuć, a czasem wręcz wrogość i nienawiść. Bywa to też współczucie, troska, miłość, chęć zabrania tej części do domu (lub pozostawienia jej w gabinecie, który czasem jest jedynym bezpiecznym miejscem w życiu pacjenta). Dzięki tym reakcjom mamy unikalną możliwość zajrzenia głęboko do świata dzieciństwa. Możemy rozejrzeć się po emocjonalnym klimacie panującym w najbliższym otoczeniu pacjenta i poczuć, jak to było żyć w jego domu. To niezwykle ważne, ponieważ narracja poznawcza pacjenta o jego dziecięcej, odległej historii często omija treści związane z przeżytym cierpieniem i opuszczeniem emocjonalnym.

Czy w moim domu mogłem prawdziwie odczuwać? Czy był ktoś, kto potrafił mnie dostrzegać i dostrajać się do mnie emocjonalnie? Czy taki, jaki byłem, mogłem czuć się bezpiecznie wśród moich bliskich? Lub może musiałem poukrywać moje nieakceptowane przez rodziców części, by doświadczyć warunkowej (ale jednak jakiejś) akceptacji i miłości?

“Nic nie czuję do tej części mnie”, “Kiedy ją sobie wyobrażam, czuję zupełną obojętność”, “Nie chcę na nią patrzeć”, „Nie widzę jej” – to częste reakcje pacjentów na kontakt z wrażliwą cząstką, które są świadectwem przeszłej, traumatycznej relacji przywiązaniowej. Paradoksalnie pozwalają również w teraźniejszości unikać przeżywania empatii, współczucia i troski wobec samego siebie. Zapobiegają przed dostrzeżeniem i uznaniem cierpienia, jakie towarzyszyło ich dzieciństwu. Chronią więc przed ponownym wzbudzaniem emocjonalnego bólu związanego z traumą relacyjną. Wówczas jednak oddala się moment możliwego uzdrowienia zranień więzi, a proces ponownego zaufania życiu i relacjom nie może się rozpocząć.